Fidelio Beethovena w Operze Wrocławskiej 

 

     Był to piąty (chyba) spektakl przygotowany przez nowego dyrektora Opery Wrocławskiej - Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego. Nie wszystkie widziałem, ale te, na których już byłem (Czajkowski - Eugeniusz Oniegin, Puccini - Madame Butterfly, Gounod - Faust, Beethoven - Fidelio), zwracały uwagę pięknym brzmieniem orkiestry, niejako: brzmieniem odrodzonym. Również Fidelio zabrzmiał doskonale, w pełni symfonicznie i operowo. Przede wszystkim: żywe, świeże brzmienie operowej orkiestry bardziej przywodziło na myśl najlepsze w Polsce zespoły symfoniczne. Dyscyplina brzmienia, bardzo ładne solowe partie instrumentalne (obojowe w arii Florestana - początek aktu II i Finał tego aktu), czy rogów w recitativie i arii Leonory z I aktu. Ogólnie: wszystkie grupy instrumentalne brzmiały bardzo dobrze, naprawdę doskonale symfonicznie. Orkiestrę Opery Wrocławskiej można uważać obecnie za bardzo dobry zespół klasy filharmonicznej. Jest to rezultat poważnej i bardzo dobrej pracy dyrygenta znanego przecież ze swych wcześniejszych osiągnięć nagraniowych z Filharmonią Podlaską (około 20 zarejestrowanych krążków CD) i kilku wyróżnień klasy światowej (np. brytyjskiego miesięcznika "Gramophone" za najlepszy na świecie album lutego 2009 roku w kategorii "muzyka orkiestrowa": płyta CD firmy DUX z dziełami Zygmunta Stojowskiego (Suita Es-dur na orkiestrę symfoniczną op. 9, Wiosna - kantata na chór mieszany i orkiestrę op. 7, Modlitwa za Polskę - kantata na sopran, baryton, chór mieszany, orkiestrę i organy op. 40). Zresztą Marcin Nałęcz-Niesiołowski na tym nie poprzestał; kilkakrotnie otrzymał nagrodę Fryderyka za nagrywane albumy - ostatnio (2016 r.) w kategorii "Album roku: muzyka współczesna "  za płytę  Symphony of Providence Pawła Łukaszewskiego.

     Przed premierą dyrektor Opery Wrocławskiej, Marcin Nałęcz-Niesiołowski podkreślał, że nowa propozycja w repertuarze sceny jest ukłonem także w stronę gości niemieckojęzycznych. Nie ma w tym niczego dziwnego zważywszy, że nasi zachodni sąsiedzi są wielkimi melomanami i w czasie turystycznych wypraw chętnie odwiedzają właśnie teatr operowy.

   W pierwszych fazach opery dominowała pięknym głosem i kunsztem wirtuozowskim Marcelina (Maria Rozynek-Banaszak). Szczególnie dobrze wypadł pierwszy duet (z Jaquino - Aleksander Zuchowicz) z jej popisowymi koloraturami. Podobnie wyróżniał się Rocco (Saša Čano), najpierw w kwartecie, następnie w arii (jedynej arii w tej operze). Następujący dalej tercet (Marcelina, Leonora i Rocco) był popisowym fragmentem I aktu. Na szczególną uwagę zasługiwała też operowa orkiestra, świetnie realizująca wszystkie szczegóły muzyczne w zakresie dynamiki, precyzji gry jak i ogólnie dobrego brzmienia. Kunszt kapelmistrzowski Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego ponownie mógł zachwycić i porwać słuchaczy.

     Krótki Marsz orkiestry zamyka wstępną fazę opery, otwierając jednocześnie fazę drugą, bardziej dramatyczną, poprzedzającą część tragiczną - rozgrywającą się w akcie II. Jej wyznacznikiem jest pojawienie się Don Pizarra (Jacek Jaskuła), którego rolę określa dynamiczna aria Ha, welch' ein Augennblick, wykonana rzeczywiście wspaniale, z nerwem nadzwyczaj dramatycznym.         

    Następująca dalej aria Leonory (Sandra Trattnigg) z dwoma rogami to ponownie popis i solistki i orkiestry (rogi!). Dyrygent wspaniale prowadził orkiestrę, a są tutaj przecież bardzo niewygodne, nawet zdradzieckie miejsca; wszystko brzmiało zdyscyplinowanie, a jednocześnie bardzo interesująco muzycznie (orkiestra przystawała do solistów, idealnie podążając za zróżnicowanymi partiami śpiewaków). Podkreślić trzeba także świetnie przygotowany chór, doskonały w swym brzmieniu w ramach całości. Świetnie brzmiało także dynamiczne przejście w końcowej partii Finału od tempa Allegro ma non troppo do Allegretto vivace oraz połączenie wszystkich zespołów (solistów, chóru i orkiestry). Dyrygent jak prawdziwy mistrz i znawca opery doskonale umiał przekazać wszystkie zmiany temp i odcieni wyrazowych Finału I aktu.     

  Początek aktu II - Introdukcja, recitativo i aria Florestana, ujęte zostały po mistrzowsku, poczynając od wyciszonego początku i zakończenia partii orkiestrowej, przez recitativo (Gott, Welch' Dunkel hier) i arię (In des Lebens Frühlingstagen) Florestana, z piękną partią solową oboju. Szkoda jednak, że dyrygent pominął grywaną z zasady w drugim akcie przed Finałem piękną, wirtuozowską uwerturę Leonorę III, chociaż przy utrzymaniu do końca dramatycznego napięcia muzycznej narracji, to nie raziło. Wiele innych wartościowych interpretacji pomija tę błyskotliwą uwerturę. Proszę posłuchać i obejrzeć w Internecie takie realizacje, jak Franza Welsera-Mösta, z Wiener Philharmoniker z Festiwalu w Salzburgu (2015 r.), a zwłaszcza spektakl w wykonaniu Orkiestry Akademii Wiedeńskiej po dyr. Martina Haselböcka i w inscenizacji Michaela Sturmingera z sierpnia 2008 z Festiwalu w Reinsbergu. Ten ostatni uważam za najlepszy z kilkunastu dostępnych w sieci. 

  Mistrzowska batuta Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego nieomylnie prowadziła tu narrację. Konstrukcji aktu II doskonale odpowiadało ujęcie dyrygenta, z rosnącym stale napięciem poczynając od Melodramatu i duetu Leonory i Rocca, aż do kulminacyjnego kwartetu Leonory, Florestana, Pizarra i Rocca. Po tym przesileniu dwa ostatnie numery opery: duet Leonory i Florestana a zwłaszcza Finał zabrzmiały wręcz popisowo. Ponownie zachwyciło solo oboju, rewelacyjnie brzmiący chór i wspaniale z dyscypliną i wigorem prowadzona orkiestra. Bravo, bravo, bravissimo!!!     

   Fidelio będzie jeszcze w tym roku kilkakrotnie przedstawiony (17 i 19 listopada i 14 i 16 marca 2018 r.). Radzę nie przegapić okazji i wybrać się do Opery Wrocławskiej. Naprawdę warto!

                                                                                                                                                                                                                 Stanisław Olędzki


Beethoven - Fidelio. Opera Wrocławska, 14 października 2017. Realizatorzy: Marcin Nałęcz-Niesiołowski - dyrygent, Rocc - reżyseria i scenografia, Belinda Radulović - kostiumy, Piotr Maruszak - projekcje multimedialne, Jasmin Šehić - reżyseria+ świateł, Gregor Luštek - choreografia, Tatjana Ažman - dramaturg, Anna Grabowska-Borys - kierownik chóru. Współpraca realizatorska: Adam Banaszak - asystent dyrygenta, Hanna Marasz - asystent reżysera, Adam Frontczak - inspicjent.

Obsada: Jakub Michalski - Don Fernando, Minister, Jacek Jaskuła - Don Pizarro, Peter Wedd - Florestan. Sandra Trattnigg - Leonora, Saša Čano - Rocco, Maria Rozynek-Banaszak - Marzelline, Aleksander Zuchowicz - Jaquino, Karolina Micuła - Fidelio, anioł wiecznej miłości i wierności, Piotr Bunzler - Pierwszy więzień, Mirosław Gotfryd - Drugi więzień, Orkiestra i Chór Opery Wrocławskiej.