Dyr. Marcin Nałęcz-Niesiołowski

Balet "Romeo Julia" Sergiusza Prokofiewa

w Operze Wrocławskiej. 

Marcin Nałęcz-Niesiołowski przedstawił 2 marca 2017 w Operze Wrocławskiej kolejną swoją premierę, tym razem baletową. Było to wspaniałe widowisko, zagrane doskonale przez orkiestrę operową i zatańczone równie dobrze przez zespól baletowy. Spektakl ten charakteryzował się nie tylko idealnym wykonaniem, również bardzo ciekawym układem choreograficznym, a także interesującą oprawą scenograficzna. Dominował jasny, niemal biały koloryt scenografii i kostiumów. Sam początek rozpoczął się od zaprezentowania głównych postaci baletu, wyeksponowanych na dużych płaszczyznach, elementach (oknach pałacu) jako ekranach .

     Już od pierwsze sceny baletu pięknie zarysowały się silne kontrasty między partiami powolnymi i szybkimi; równie pięknie zabrzmiały partie solowe, np. obojowe (Karolina Siadaczka), fagotowe (Andrzej Kuprianowicz) we fragmentach pierwszych scen jak i fascynująco wypadła Walka zarysowana bardzo szybko granymi figuracjami partii smyczków; przyznam, że trudno mi było znaleźć w dostępnych nagraniach podobnie szybkie wykonanie tych partii. Orkiestra Opery Wrocławskiej osiągnęła naprawdę poziom europejski; nie tylko zresztą w technicznym ujęciu, ale w wielu innych miejscach tej niełatwej przecież partytury. Wspaniale wykonane zostało Interludium zamykające pierwszą scenę aktu I (jakże czyste i soczyste brzmienie blachy).

     Pięknie brzmiały także i dalsze numery tego aktu: Przygotowanie do uroczystości (instrumenty dęte i ponownie doskonała solówka fagotu). A dalej, wręcz wirtuozowskie brzmienie Julii – Młodej dziewczyny (znowu bardzo szybkie i zwinne skrzypce w szesnastkowych gamowych figuracjach, a także piękne fletowe i klarnetowe).   Niestety, nieco zbyt szybki okazał się dla mnie Menuet - Przybycie gości, w tym tempie zatracił nieco swą elegancję, książęcą dostojność. Niemniej jednak solo trąbki zabrzmiało bardzo wysmakowanie i pięknie. Podobne świetne brzmienie usłyszeliśmy w następnym numerze baletu - Maskach; tutaj także zabrzmiała świetnie w solowych partiach trąbki, klarnetu i oboju jak i skrajnie wysokich rejestrach skrzypiec. Te zwłaszcza przeskoki do najwyższego rejestru skrzypiec są dla muzyki Prokofiewa typowe i brzmiały w całym balecie znakomicie. Zwłaszcza w następnym numerze - brawo!!! Nieco szybsze tempo Tańca rycerskiego w interpretacji Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego nie zaszkodziło ani baletowi, ani samej muzyce Prokofiewa; spotęgowało rosnące od pewnego czasu wewnętrzne napięcie muzyki, zapewniając dalszy wzrost odczuwalnego ogólnego potęgowania wyrazu. Tutaj także należy wspomnieć znakomite partie solowe trąbki, fletu i oboju.  Mógłbym jeszcze długo opisywać cudowne brzmienie fletu w Wariacjach Julii, czy błyskotliwe figuracje skrzypiec i fletu w Mercutio, czy też wspaniałe wykonanie słynnego Gawota. Ponowną świetną partię fagotu słyszeliśmy w II akcie w scenie Romeo u ojca Lorenzo. I tak można bez końca zachwycać się poszczególnymi fragmentami tego baletu; pięknym solo rogu w następnej scenie (Julia u ojca Lorenzo), pięknymi partiami wysokich skrzypiec w następnej scenie, czy też Interludium zamykające obraz szósty w akcie drugim.

     Właściwie można zachwycać się muzyką każdej sceny. W akcie trzecim godne podziwu było prowadzenie obrazów bardziej żałobnych (ponurych), jak i wyrywających się z nawracających obrazów tragicznego zakończenia.  Np. bardzo smętna czterodźwiękowa melodia wielokrotnie powtarzająca się w ostinatowej partii fletu, przerywana to uniesionymi frazami skrzypiec, to znów ponurymi brzmieniami niskich tub (Samotna Julia). Podobnie wzruszająco zabrzmiał Taniec dziewcząt z liliami, wykonany nieśmiało, jakby w przeczuciu nadchodzącej tragedii. No a w samych dwóch ostatnich fragmentach baletu - Pogrzeb Julii i Śmierć Julii - doskonale brzmiało operowanie masami orkiestrowymi; dyrygent wręcz po mistrzowsku operował nimi wzbudzając niesłychanie mocne wrażenie.

     W sumie Marcin Nałęcz-Niesiołowski może zapisać premierę Romeo i Julia Prokofiewa do swoich znaczących sukcesów. Doceniła to również publiczność wywołując kilkakrotnie wykonawców na scenę. Owacje trwały bardzo długo. Na nie zasłużył też zespół baletowy przygotowany przez Jacka Tyskiego. kostiumy - Marta Fiedler, scenografia i projekt świateł - Olga Skumiał, projekcje multimedialne - Piotr Maruszak.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       Stanisław Olędzki