I Capuleti e I Montecchi - opera Vincenzo Belliniego

w Operze Wrocławskiej

      

                        Dyr. Marcin Nałęcz-Niesiołowski

   Dyrektor Marcin Nałęcz-Niesiołowski rozpoczął wiosnę roku 2018 w swojej Operze dwoma spektaklami drążącymi ten sam temat - nieszczęśliwej miłości rozdartej konfliktem tytułowych rodzin - Capuletich i Montecchich.  Poprzednią premierą był balet Sergiusza Prokofiewa (Romeo i Julia, 2 III br.), a ostatnią (24 marca 2018) opera Vincenzo Belliniego. Tytuł opery Belliniego przeciwstawiający nie parę kochanków, a ich rodziny ma głębokie uzasadnienie w treści spektaklu; jak pisze w omówieniu programu Joanna Maleszyńska: "Tytuł określa rzeczywistych bohaterów, którymi nie jest para kochanków, a ich rodziny… to jedna z bardziej socjologicznych oper, której tematem jest społeczeństwo spolaryzowane przez silne emocje. To jeden z niewielu przykładów, gdzie w roli głównego bohatera opery występują nie jednostkowe postaci, a całe społeczeństwo."

    Dzieło Belliniego jest przykładem wczesnoromantycznej opery, w której jednak dominantą jest opozycja: kobieta - mężczyzna (pomimo jeszcze zadawnionych obsad głosami żeńskimi: Julia - sopran, Romeo - mezzosopran). Obsada jest tutaj również bardzo skromna, właściwie zawężona do głównej pary bohaterów (Julia - Galina Benevich, Romeo - Katarzyna Haras-Kruczek).

    W opracowaniu Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego opera Belliniego nabrała rozmachu wirtuozowskiego, przypominając mi wersję nagraną przez Fabio Biondiego z zespołem Europa Galante. O doskonałości brzmienia nie ma nawet co tutaj mówić; dyrygent ten znany przecież z nagranych 25 krążków CD, w większości przecież nie z pierwszoplanową orkiestrą Filharmonii Podlaskiej. A jednak potrafił wypracować z nią bardzo wysoki poziom, czego trwały dowód pozostał na takich płytach, jak: (1) Tansman - Works for Orchestra - Wariacje na temat Frescobaldiego, IV Symfonia, cztery tańce polskie i Que la Sauveur des paines vienne maintenant z cyklu Dwa chorały Jana Sebastiana Bacha (DUX 0542), (2) Zygmunt Stojowski - Suita Es-dur na orkiestrę symfoniczna op. 9, Wiosna - kantata na chór mieszany i orkiestrę op. 7, Modlitwa za Polskę, kantata na sopran, baryton chór mieszany, orkiestrę i organy op. 40 (DUX 0625), (3) Tansman - Pięć utworów, Koncert skrzypcowy (z Bartoszem Cajlerem), Suita barokowa na orkiestrę kameralną (DUX 0639), (4) Grażyna Bacewicz - III Koncert skrzypcowy "Góralski" (z Krzysztofem Jakowiczem), Mieczysław Karłowicz - Poemat symfoniczny "Odwieczne pieśni" op. 10 (DUX 0685), (5) Paderewski - Koncert fortepianowy a-moll, Fantazja polska gis-moll z Kevinem Kennerem (DUX 0733), (6) The Best of the Podlasie Opera and Philharmonic in Białystok (DUX 0830/0831) - że wymienię tylko kilka z tych pięknych nagrań.  Niektóre z jego nagrań wyróżniono nagrodami; płyta z utworami Stojowskiego (2) otrzymała w lutym 2009 prestiżową nagrodę Editor's Choice Gramophone, z dziełami Paderewskiego (5) otrzymała nagrodę Fryderyka (2012). Inne otrzymały nominacje do Fryderyka.

  Wspominam o tym dorobku fonograficznym dyrektora, dlatego że wyjaśnia to najistotniejszą cechę jego sztuki: dążenie zawsze do doskonałości, co tak wyraźnie słyszymy w jego wykonaniach. Tak też było i tym razem. Już uwertura (Sinfonia) zabrzmiała doskonale, przypominając mi nagranie dostępne w Internecie Fabio Biondiego. Niestety nie dorównywały orkiestrze poziomem wykonania wszystkie partie wokalne.

   Można odpowiedzialnie powiedzieć, że to właśnie orkiestra była głównym bohaterem tej wersji opowieści o dramacie Julii i Romea. Rozpoczynający operę chór (Aggiona apena), wraz z orkiestrą stworzył dobre i przekonujące otwarcie całej akcji dramatycznej.  Arie Romea z I aktu: Ascolta, Se Romeo t'uccise un figlio i La tremenda ultrice spada ukazały piękne opanowanie niełatwych przecież partii, zdobionych koloraturami i przejmującym operowaniem pełną skalą i dopełniającymi wstawkami chóru. Następujące po tej drugiej arii Andante maestoso e sostenuto długie solo rogu (w pięknym wykonaniu (Juliusza Tkacza) zainicjowało partie Julii wzbogacone dalej śpiewem Romea. Przepięknie wypadła aria Oh! Quante volte. oh quante z towarzyszącą harfą, a również trzy dalsze duety Julii i Romea: Si fuggire i Ah, crudel, d'onor ragioni oraz Vieni, ah! Vieni, e in me riposa z dramatycznym orkiestrowym finałem. Operowej orkiestrze należą się szczególne słowa uznania za bardzo czujne towarzyszenie śpiewakom na przestrzeni całej opery.

   Doskonałe zsynchronizowanie orkiestry z chórami, np. Lieta notte, aventurosa, a także świetnie brzmiące kwintety: Che miro i Soccorso, sostegno wyciskały łzy u słuchaczy. Posobne silne wrażenie wywarły finały obu aktów, dramatyczny w akcie pierwszym i tragiczny - w drugim. Wprowadzenie do aktu drugiego zachwycało wzruszającym solo wiolonczeli (Maciej Miłasiewicz). Przepięknym solo klarnetowym (najdłuższym) obdarował wszystkich słuchaczy stojąc na scenie Przemysław Polak

     W sumie opera Belliniego zachwyciła słuchaczy, którzy obdarowali wykonawców długo niemilknącymi owacjami.  

­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­____________________________________________

Realizatorzy: Marcin Nałęcz-Niesiołowski - dyrygent, Krystian Lada - reżyseria, Didzis Jaunzems - scenografia, Magdalena Maciejewska - kostiumy, Maarten Warmerdem - reżyseria świateł i projekcje video, Anna Grabowska-Borys - kierownik chóru, Julian Żychowicz - inspicjent.

Obsada: Julia - Galina Benevich, Romeo - Katarzyna Haras-Kruczek, Tebaldo - Jędrzej Tomczyk, Cappaello - Paweł Czekała, Lorenzo - Bartosz Araszkiewicz.

Chór, Orkiestra i Balet Opery Wrocławskiej.     

                                                                                                                                                                                                                   Stanisław Olędzki