Giuseppe Verdi - Nabucco

 

     

                       Marcin Nałęcz-Niesiołowski - Dyrektor  i Dyrygent

                                                 Opery Wrocławskiej

    Kolejna i ostatnia w tym sezonie premiera Opery Wrocławskiej odbyła się trzykrotnie 25, 26 i 27 maja 2018. Tradycyjnie już zainscenizowano poza tradycyjną sceną jedną z pierwszych oper Verdiego, tym razem na zapleczu gmachu operowego (od strony Placu Wolności). Stworzyło to dobrą oprawę dla tego widowiska. Na olbrzymim ekranie, umieszczonym po prawej stronie gmachu (lewej od strony publiczności), wyświetlano przeróżne obrazy, np. ujęcia z kamer poruszających się po wielkiej scenie ułożonej przed gmachem, przybliżenia głównych momentów akcji scenicznej. Pod ekranem umieszczono zespół orkiestrowy, a po prawej stronie olbrzymi chór złożony z kilku zespołów: Chóry Opery Wrocławskiej (Dziecięcy Hanny Marasz i Chór Operowy Anny Grabowskiej-Borys), Akademicki Chór Politechniki Wrocławskiej, kier. art. Małgorzata Sapiecha-Muzioł oraz Chór Ars Cantandi Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu pod kier. art. Anny Grabowskiej-Borys. Chóry te zmieniały nieraz miejsce zgodnie ze scenariuszem. Po prawej, stronie estrady, nad chórami, umieszczono olbrzymi biały posąg Baala, który rozpada się w ostatni akcie opery. Akcja jest rozgrywana na całej olbrzymiej, dwupiętrowej powierzchni sceny.

    Już pierwsze frazy Uwertury (Sinfonii) zapowiedziały, że widowisko to będzie nie tylko interesujące realizatorsko, ale przede wszystkim muzycznie. Orkiestra mimo nieszczególnie dobrego rozlokowania, brzmiała bardzo precyzyjnie, wydobywając wszystkie smaczki partytury. Marcin Nałęcz-Niesiołowski prowadził ją jak zawsze pewną ręką, doskonale zespalając z wędrującymi po olbrzymiej scenie śpiewakami. Poczynając już od pierwszych numerów budziło zachwyt doskonałe zsynchronizowanie solistów, chórów i partii orkiestrowych. Szczytowym punktem pierwszych fraz operowych była Cabaletta Come notte a sol fulgente, śpiewana przez Zachariasza i Chóry (szkoda tylko, że skrócona o połowę). Partia zespołowa z I aktu Tremin gl'insani należała do tych najpiękniej wykonanych (Nabucco, Abigail, Fenana, Anna, Izmael, Zachariasz i Chór); zachwycały zwłaszcza dwie popisowe koloratury od najwyższych do najniższych dźwięków Abigail. Anna Lichorowicz wyróżniała się zresztą we wszystkich partiach tej opery. Równie wspaniale zabrzmiało zakończenie aktu I (Mio furor) w wykonaniu tego samego sekstetu, Chóru i orkiestry. Dyrygent osiągnął tu oszałamiające przyśpieszenie, co też wspaniale zamknęło ten akt.  Dalsze arie i sceny z Abigail Anch'io dischiuso un giorno i następna Chi's avanza? wywołały niekłamany zachwyt publiczności. Po tym spiętrzeniu uczuć - chwila spokojnej refleksji w recytatywie i pięknej arii Zachariasza Tu sul labbro de'veganti fulminastri. Dalszy chór Il maladeto no ha fratelli również wywarł wielkie wrażenie po pięknym wykonaniu. I tak można mówić i pisać o każdym numerze wszystkich czerech aktów Nabucca. Otwierający akt trzeci chór z towarzyszeniem orkiestry El'Assiria una regina, a dalej najsłynniejszy bodaj Verdiowski chór, słynne Va, pensiero, sull ali dorate były prawdziwymi brylantami tego wykonania. Każdy z 41 numerów tej partytury godny jest osobnego omówienia i zachwytu. To było naprawdę wielkie nie tylko superwidowisko operowe, ale przede wszystkim doskonałe muzycznie, mimo że wersja plenerowa zawsze jest zakłócana odgłosami ruchu ulicznego dwa i pół stulecia późniejszymi od akcji Nabucca.              

           

_____________________________________________

Wykonawcy: Marcin Nałęcz-Niesiołowski - dyrygent,

Obsada: Nabucco - Krum Galabov, Abigail - Anna Lichorowicz, Fenena - Jadwiga Postrożna, Zachariasz - Alexander Anisimow, Izmael - Adam Zdunikowski, Anna - Aleksandra Malisz, Abdallo - Edward Kulczyk, Arcykapłan - Marcin Grzywaczewski.

Adam Banaszak - asystent dyrygenta, Krystian Lada - reżyser, Didzis Jaunzems - scenografia, Natalia Kitamikado - kostiumy, Maarten Warmerdam - reżyseria świateł, Kenzo Kusuda - choreografia, Jacek Dybowski - realizator wizji.

                                                                                                                                                                   Stanisław Olędzki